6. Wyjście ze szpitala
Hana
Dziś wreszcie wychodzę ze szpitala. Te dwa tygodnie spędzone w szpitalu dłużyły mi się w nieskończoność w tym czasie ze szpitala wyszedł nasz ojciec. Przemek podszkolił mnie w polskim i zaczęłam wreszcie rozumiecie o czym rozmawiają pacjentki, pielęgniarki oraz inni lekarze. Zosia też nieźle sobie radzi, bo większość czasu spędza w przedszkolu gdzie panie i dzieci mówią po polsku. W dalszym ciągu jestem bezdomna, bo nie umiałam się dogadać z notariuszem. Przemek miał mi coś załatwić między dyżurami a przerwą w opiece nad Zosią, Blanką i małym Jankiem. Przemek ma mnie odebrać ze szpitala i z przedszkola, ale dalej nie wiem gdzie będziemy z Zosią mieszkać.
Wiem, że Przemek wraz z Wiktorią oraz dziećmi mieszkają gdzieś pod Leśną Górą a gdzie ja mam mieszkać. Narazie chyba wprowadzę się do hotelu i zacznę szukać pracy oraz mieszkania. Nie wiem czy ktoś zechce zatrudnić lekarza, który prawie nie mówi w języku polskim. Jestem ginekologiem od trzech lat do tego czasu nie miałam problemu ze znalezieniem pracy, ale teraz mieszkam wiele kilometrów od domu, w którym się wychowałam. Przemek miał mnie zapisać kurs języka polskiego, ale czy to zrobił to nie wiem.
Narrator
Hanę z zamyślenia wyrwał Przemrk, który wszedł do sali Hany z wypisem dla lekarki.
- Hej Hana. To co do domu ?
- Tak. Nareszcie wyjdę z tego szpitala. Ojczym załatwił mi staż w szpitalu ale przez ten wypadek przepadł mi i do tego gdzie ja mam mieszkać ? - Spytała Hana, która martwiła się nie tylko o siebie ale i o córkę.
- Pokaż mi te dokumenty co dał Ci ojciec.
- Po co Ci one? - Spytała się Hana podając bratu dokumenty od ojczyma.
- Dyrektor przed twoim wypadkiem zatrudnił jakiegoś ginekologa z zagranicy, który miał zastąpić innego lekarza, który mówił po angielsku ponieważ w naszym szpitalu jest wiele pacjentek z zagranicy, ale ten lekarz się nie pojawił. - Powiedział Przemek, który przejrzał papiery Hany. - I chyba wiem czemu bo miał wypadek po prawka miała wypadek.
- Pokaż mi to Przemek. - Rozkazała bratu podać dokumenty od ojca i rzeczywiście na dokumentach był zapisany adres szpitala oraz jego nazwa Leśna Góra ul. Pomorska Warszawa. Czas stażu od 9 marca do 25 marca. - No tak przepadł mi ten staż bo mamy już dwudziesty dziewiąty marca.
- Porozmawiam z dyrektorem być może gdy dowie się, że miałaś wypadek zechce Ci przenieść ten staż na kiedy indziej. A propos mieszkania narazie zamieszkacie u mnie i Wiktorii. Nie chcemy aby moja siostra i siostrzenica tułała się po hotelach. Po za tym dziewczynki się świetnie dogadują i Frania tak szybko jej nigdzie nie puści.
- Jesteś pewien, że chcesz abym zamieszkała z wami ? Nie zrobię wam kłopotu.? Przecież się prawie nie znamy.
- Właśnie też dlatego chcę abyś zamieszkała z nami. Wiktoria się zgodziła a Frania nie ma nic przeciwko aby kuzynką została z nami. Dziewczynki i Janek mają swoje pokoje. My mamy sypialnię oraz jeszcze jeden pokój gościnny w którym zamieszkasz ty.
- Przemek nie chcę robić kłopotu. I tak wiele dla mnie zrobiłeś zaopiekowałeś się dzieckiem, którego właściwie nie znasz ....
- Hana daj spokój jesteśmy rodzeństwem a rodzeństwo powinno się wspierać.
Po dwudziestu minutach Hana była gotowa do wyjścia ze szpitala a w tym czasie Wiktoria przygotowywała obiad dla swojej rodziny. Za nim Hana z Przemkiem wyszli ze szpitala poszli do dyrektora szpitala.
- Dzień dobry dyrektorze. - Przywitał się Przemek który wszedł do gabinetu dyrektora.
- Witam Cię Przemku. Ci cię sprowadza w moje progi ?
- Mówił pan kiedyś, że potrzebuje pan lekarza ginekologa, który mówi co najmniej dwóch różnych językach...
- No tak coś na ten temat wspominałem było to jakieś trzy tygodnie temu. Nawet kogoś zatrudniłem ale nigdy ten lekarz się nie pojawił. Miał mieć kilkutygodniowy staż w naszym szpitalu, ale się nie pojawił.
- Zdaje się , że wiem czemu się nie pojawił ponieważ kilka tygodni temu a właściwie czemu się nie pojawiła bo miała wypadek samochodowy i trafiła do nas w ciężkim stanie. Dzisiaj została wypisana ze szpitala...
- Żartujesz sobie Przemek i dopiero o tym dowiaduje.
- Nie było czasu aby wspomnieć, że mamy na oddziale osobę za zagranicy po prawka osoby. Może chce pan z nią porozmawiać? Czeka przed gabinetem.
- Dobrze niech ją pan wpuści.
Rozmowa Hany z dyrektorem Tretterem trwała czterdzieści minut i dopiero po czterdzieści minutach doszli co i jak. Hana miała zacząć pracę po tym jak skończy się jej L4. A do tego czasu ma jeszcze poczwiczyć język polski. Mało rozumiała po polsku ale powoli zaczynała pisać w tym języku.
Komentarze
Prześlij komentarz