1. Lotnisko

Hana 

  Usiadłam na krześle zastanawiając się co mam robić. James nie żyje od prawie pięciu lat zginął pod czas wojny w Wietnamie. Po co ja go tam puszczałam gdybym go nie puściła to być może Zosia by miała teraz ojca. Kochałam mojego męża, ale nie mogę sobie wybaczyć że poleciał na tą wojnę. Ostatni raz byłam na Lotnisku Bena Guriora cztery pięć lat temu gdy się żegnałam po raz ostatni z James. Teraz lecę z Zosią w nieznane. Chcę się dowiedzieć kim naprawdę jest mój ojciec co robi i czy ma jakieś dzieci po za mną, Naomi i Mirri. Nawet języka za bardzo nie znam całe szczęście, że mama kupiła słownik do języka polskiego z hebrajskiego.  Wiele myślałam odkąd James wyjechał i nigdy nie wrócił do mnie. Jedynie jego ciało zostało przewiezione z Wietnamu a potem okazanie i pogrzeb. Niestety był to James miał połówkę naszej obrączki.

  Na lotnisku jestem trzeci raz. Po co ja tu przyjechałam skoro mam złe wspomnienia z nim związane, ale niestety tylko z tego lotniska można było się dostać do Warszawy na Okęcie na Lotnisko Chopina. Moja córka Zosia z kolei po raz pierwszy jest na tym lotnisku i nie jestem pewna czy i nie ostatni raz. Niestety złe wspomnienia wracają z dwojoną siłą. Po co ja chce się w ogóle lecieć do Polski skoro nie znam nikogo. Dostałam propozycję stażu małym ale rekomendowanym szpitalu. Chyba ojciec chce po prostu odwieść od złych wspomnień związanych nie długą rocznicą ósmego października minie pięć lat odkąd James nie żyje. Nie tylko lecę do Polski na staż, ale też odnaleźć ojca. Z całej naszej trójki ja jedynie miałam odwagę lecieć w nieznane. 

  Z Zosią na samolot czekałyśmy dwie godziny, bo nie chciałam się spóźnić na samolot i uniknąć kolejek związanych z odprawą bagażową i paszportową. W końcu po dwóch godzinach weszliśmy do samolotu. Wybrałam lot pierwszą klasą bym mogła rozłożyć stolik dla Zosi by mogła sobie porysować lub po oglądać bajki, które po brałam dla niej. Ubrałam ją w wygodny dres a sama założyłam wygodne leginsy oraz ciepłą bluzę.

Narrator 

  Dwudziesta trzecia siódmy marca 2018. Na lotnisko Chopina wylądował samolot z Tel Awiwu. W nim właśnie siedziała Hana wraz ze swoją córką wysiadły z samolotu i udały się do kontroli bagażowej i paszportowej. Dziewczyna wyjęła z plecaka dwie kurtki dla siebie i córki. Nie wiedziała bowiem, że w Polsce panuje zima. Jednak ona przez całe życie mieszkała w Izraelu. 

  Na ziemi leżał jeszcze śnieg, który zaczął się rozpuszczać pod wpływem rosnących temperatur z powodu zbliżającej się wiosny. Hana tylko kilka razy widziała śnieg gdy była w Alpach. Zosia z kolei nigdy nie była w górach i nigdy nie widziała śniegu. Zdziwiona dziewczynka zapytała się mamę czy ktoś posypał ziemię cukrem pudrem. 

  Rozbawiona Hana odpowiedziała córce, że w niektórych rejonach świata są cztery pory roku lub wieczna zimą albo wieczne lato. Tam gdzie właśnie przyleciały były cztery pory roku wiosna, która się zbliżała wielkimi krokami, lato wtedy czasie lata są wakacje, jesień wtedy dzieci idą do szkoły, do przedszkola i żłobka oraz zima kiedy pada śnieg i są święta. 












Komentarze

Popularne posty z tego bloga

4. Wizyta ojca Hany i Przemka w szpitalu

6. Wyjście ze szpitala